niedziela, 8 lutego 2015

Kilka nowości

Z zakupami kosmetycznymi staram się nie przesadzać. Nie kupuje na zapas - prawie wszystkie produkty są na wyciągnięcie naszej ręki, więc nie trzeba ich gromadzić. W styczniu moje zakupy były dość skromne. 

Na pierwszy ogień coś kolorowego. O lakierach essie słyszałam już od lat, zawsze miałam ochotę na jakąś czerwień, ale skutecznie odstraszała mnie cena. Wreszcie uległam i wybrałam odcień a list. Nie jest to krzykliwa czerwień, której osobiście nie lubię. Głęboka, elegancka czerwień, bez jakichkolwiek drobinek, taki właśnie jest odcień a list. Kupiłam go w drogerii Hebe za ok. 32 zł. Nie żałuje - lakier dobrze się nakłada, ma przyzwoitą trwałość. Następnym razem zainwestuję w jakiś kolor nude.

W styczniu zrobiłam też małe zakupy na stronie zrób sobie krem. Dla siebie wybrałam algi morskie - kiedyś ich już używałam i byłam całkiem zadowolona z efektów, jakie dają. Algi mają specyficzny zapach. Trzeba je rozmieszać z wodę/ewentualnie jogurtem lub kefirem, więc nie są tak proste w użytkowaniu jak gotowe maseczki. Oprócz tego do wirtualnego koszyka wrzuciłam hydrolat z drzewa herbacianego. Mam nadzieję, że będzie normalizował pracę gruczołów łojowych i dobrze odświeżał skórę. 

Wiosna tuż, tuż...Czas poświęcić więcej uwagi włosom. Po zimie moje końcówki są suche, rozdwojone i z tendencją do łamania się. Zaczynam jednak od skóry głowy - wybrałam ajurwedyjski tonik z Orientany. Ma wzmocnić włosy i zahamować ich wypadanie. Zobaczymy czy obietnice producenta się spełnią.'

U mnie niewiele nowości. Projekt denko trwa !







3 komentarze:

Z góry dziękuje za każdy komentarz i serdecznie pozdrawiam :)