piątek, 28 grudnia 2012

Ulubieńcy roku 2012 cz.1

Na blogu nie było mnie bardzo, bardzo długo...Postaram się jak najszybciej nadrobić zaległości.

Zaczynam od przyjemnego tematu - ulubieńców roku 2012 w kwestii makijażu.



Na pierwszy ogień podkład Bourjois 1,2,3 Perfect Foundation. Posiadam odcień 52 Vanilla - kolor idealny dla mojej jasnej, ale nieporcelanowej karnacji. Lubię lekkie podkłady i ten właśnie taki jest - wielbicielką kremowych konsystencji na pewno się nie spodoba. Moją skórę lekko matuje, ujednolica koloryt (nie mam większych niedoskonałości, więc nie wiem jak sprawdza się w maskowaniu). U mnie podkład ten trzyma się cały dzień (stosuje dodatkowe puder bambusowy z BU). Nie spowodował podrażnienia skóry czy zapychania porów. Kolejny plus to opakowanie, które jest szklane i posiada pompkę dozującą.

Odcień nr 52 Vanilla

Kilka miesięcy temu w Douglasie można było wymienić opakowanie starego tuszu na miniaturkę mascary Clinique. Wybrałam High Impact Curling Mascara :) Szczoteczka jest wygięta, co jest akurat typowe dla podkręcających mascar. Podoba mi się intensywna czerń, trwałość i wydajność (miniaturkę używam od połowy listopada i ciągle jest w opakowaniu). Moje rzęsy są dobrze podkręcone i mocno pogrubione. Gdyby nie cena pewnie nigdy nie rozstałabym się z tym produktem.


Moim niekwestionowanym faworytem jeśli chodzi o róż jest Daydream Everyday Minerals. Jest to delikatny, matowy odcień, kolor jest trudny do zidentyfikowania (coś jakby połączenie jasnego brązu z dość nasyconym różem). Dla jasnej karnacji idealny :) Latem najchętniej używałam bronzera w odcieniu toffee (również z EM). Teraz jest dla mnie zdecydowanie za ciemny, dlatego na razie go ostawiłam. W produktach mineralnych cenię przede wszystkim naturalny skład i bogactwo kolorów.

Swatche: TUTAJ

Jeśli chodzi o cienie to jestem zdecydowaną minimalistką. Mój ulubiony beżowy, neutralny odcień (nr 328 matte Inglot) używam na całą powiekę. Kolor jest praktycznie nieuchwytny dla mojego aparatu. Natomiast do rozświetlenia kącików oczu - odcień 393 pearl również z Inglota. Cienie są bardzo trwałe, wydajne, a wkład to koszt ok. 12 zł. Nic tylko kompletować paletę cieni :)

Odcień 393


Znacie któryś z tych kosmetyków ?
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do obserwowania mojego bloga :)

5 komentarzy:

  1. ta maskara byla ok jak dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja lubię rozświetlający cień Inglota nr 395 :) w sumie są podobne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ten podkład, nawet ten sam kolor i także bardzo go lubię :)

    OdpowiedzUsuń

Z góry dziękuje za każdy komentarz i serdecznie pozdrawiam :)