piątek, 2 listopada 2012

Październikowi ulubieńcy

Dziś parę słów o ulubieńcach ostatnich tygodni.


Jeżeli chodzi o makijaż bardzo polubiłam się z mascarą z Clinique high impact curling (posiadam 4 ml próbkę z douglas'owej akcji promocyjnej). Przede wszystkim tusz daje mocny efekt na oczach (podkręcenie, wydłużenie i pogrubienie). Ma intensywny czarny odcień, do tego jest bardzo trwały. Zmywam go (bez problemu) olejkiem myjącym pachnotka-migdał. Ideał - gdyby nie cena...


Policzki podkreślam najchętniej mozaiką z Inglota w intensywnych kolorach. Efekt można dawkować, róż utrzymuje się cały dzień. Na uwagę zasługuje również wydajność - opakowanie maltretuje już kilka miesięcy, a zużycie jest prawie niewidoczne. 



W kwestii cieni do powiek jak zwykle bez szaleństw - wolę stonowane kolory. Na całą powiekę nakładam najchętniej matowy cień z Inglota nr 328. Beżowy odcień współgra z moją jasną skórą. Trwałość i wydajność bez zarzutu :)



Jeśli chodzi o pielęgnację na uwagę zasługuje antycellulitowy peeling myjący z Pharmaceris. Ma duże, ostre drobinki, które idealnie nadają się przy peelingu stref zagrożonych cellulitem. Uwielbiam jego morski zapach i efekt jaki daje - gładszą, bardziej jędrną skóra. Jedyny minus to kiepska wydajność i cena ok. 30 zł za 225 ml. Będę szukać tańszego zamiennika.


Życzę Wam udanego weekendu :)


3 komentarze:

  1. cień całkiem w moim stylu:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też lubię takie cieliste cienie:) są bardzo uniwersalne:)

    OdpowiedzUsuń

Z góry dziękuje za każdy komentarz i serdecznie pozdrawiam :)