poniedziałek, 28 listopada 2011

Listopadowe zużycia


I tak kolejno:

1. Vichy Purete Thermale - płyn do demakijażu, kolejne zużyte opakowanie za mną. Więcej o nim pisałam tutaj. Dodam jedynie, że w standardowej cenie na pewno bym się na niego nie skusiła. Jest dużo tańszych miceli np. Bourjois,a tak samo skutecznych.

2. Ziołowy olejek do włosów Heenara - zużycie 200 ml zajęło mi 4 miesiące, więc z wydajnością jest całkiem dobrze. Dobrze działa na włosy, jednak w moim wypadku lepiej sprawdza się sam czysty olej kokosowy - efekty są szybsze i zapach jest dla mnie przyjemny. W przypadku Heenary aromat jest nieco przytłaczający. Skład i reszta informacji tutaj.

3. Seboradin regenerujący, lotion z żeń szeniem. Bazą jest alkohol, więc moim zdaniem na włosy się nie nadaje, ponieważ może je wysuszać, natomiast na skórę głowy jako wcierka, sprawdza się idealnie. Jest bardzo wydajny (opakowanie kupiłam przed wakacjami i dopiero niedawno skończyłam). Dzięki niemu moje włosy mniej się przetłuszczają i co więcej pojawiło się dużo "baby hair".

4. Max Factor, Smooth Effect Foundation, podkładu używałam grubo ponad pół roku, więc plusem jest wydajność, jak dla mnie to jego jedyna zaleta, oprócz niskiej ceny. Przede wszystkim podkreślał suche skórki, wysuszał skórę i nie utrzymywał się długo. Mamy również jedynie 5 odcieni do wyboru. Na pewno nie kupię go ponownie.

Pozdrawiam :)

2 komentarze:

  1. a taka byłam ciekawa tego podkładu. w takim razie na pewno go nie kupię

    OdpowiedzUsuń
  2. moja koleżanka też jest niezadowolona z tego podkładu, próbuje teraz komuś go sprzedać :P

    OdpowiedzUsuń

Z góry dziękuje za każdy komentarz i serdecznie pozdrawiam :)