czwartek, 12 lutego 2015

Ciastka prawie francuskie


Banalne w wykonanie, ale naprawdę wyśmienite w smaku. 

Do wykonania ciasteczek potrzebujemy: 1,5 szklanki mąki, kostkę masła lub margaryny, 5 łyżek śmietany (ja używam 12 %) oraz 1 żółtko (link do przepisu z Moich Wypieków). Składniki łączymy ze sobą i zagniatamy. Rozwałkowujemy i wycinamy dowolne kształty
 z ciasta. Pieczemy je ok. 20 min w 180 stopniach na złotobrązowy kolor.

Ja nie posypuje ciastek cukrem, bo chce odrobinę zmniejszyć kaloryczność.

Bardzo przypominają mi ciasto francuskie. Dla mnie są idealne na każdą okazję :)



niedziela, 8 lutego 2015

Kilka nowości

Z zakupami kosmetycznymi staram się nie przesadzać. Nie kupuje na zapas - prawie wszystkie produkty są na wyciągnięcie naszej ręki, więc nie trzeba ich gromadzić. W styczniu moje zakupy były dość skromne. 

Na pierwszy ogień coś kolorowego. O lakierach essie słyszałam już od lat, zawsze miałam ochotę na jakąś czerwień, ale skutecznie odstraszała mnie cena. Wreszcie uległam i wybrałam odcień a list. Nie jest to krzykliwa czerwień, której osobiście nie lubię. Głęboka, elegancka czerwień, bez jakichkolwiek drobinek, taki właśnie jest odcień a list. Kupiłam go w drogerii Hebe za ok. 32 zł. Nie żałuje - lakier dobrze się nakłada, ma przyzwoitą trwałość. Następnym razem zainwestuję w jakiś kolor nude.

W styczniu zrobiłam też małe zakupy na stronie zrób sobie krem. Dla siebie wybrałam algi morskie - kiedyś ich już używałam i byłam całkiem zadowolona z efektów, jakie dają. Algi mają specyficzny zapach. Trzeba je rozmieszać z wodę/ewentualnie jogurtem lub kefirem, więc nie są tak proste w użytkowaniu jak gotowe maseczki. Oprócz tego do wirtualnego koszyka wrzuciłam hydrolat z drzewa herbacianego. Mam nadzieję, że będzie normalizował pracę gruczołów łojowych i dobrze odświeżał skórę. 

Wiosna tuż, tuż...Czas poświęcić więcej uwagi włosom. Po zimie moje końcówki są suche, rozdwojone i z tendencją do łamania się. Zaczynam jednak od skóry głowy - wybrałam ajurwedyjski tonik z Orientany. Ma wzmocnić włosy i zahamować ich wypadanie. Zobaczymy czy obietnice producenta się spełnią.'

U mnie niewiele nowości. Projekt denko trwa !







niedziela, 11 stycznia 2015

Nowy płyn micelarny

Demakijaż to u mnie podstawa. Gdy w jednym z pudełek BeGlossy znalazłam płyn micelarny Nivea 3 w 1 do skóry wrażliwej pomyślałam, że na pewno się przyda i po cichu liczyłam, że sprawdzi się w kwestii usuwania makijażu.

Co obiecuje producent? Głębokie oczyszczenie skóry, nawilżenie i odświeżenie skóry. Produkt nie zawiera parabenów, barwników, substancji zapachowych i alkoholu.


Od razu przejdę do konkretów. Czuję się zawiedziona. Dodam, że mój codzienny makijaż jest bardzo skromny - lekki krem CC, puder bambusowy, wytuszowane rzęsy i odrobina różu. I tyle. Nie poprawiam też makijażu w ciągu dnia. Mimo to produkt kiepsko sobie radzi. Niedokładnie i nieskutecznie. Aby usunąć makijaż trzeba w nieskończoność wymieniać waciki, a i tak nie mam do końca pewności czy moja skóra jest naprawdę czysta. Jeśli płyn micelarny nie radzi sobie z mało skomplikowanym makijażem, to nie polecam go nikomu. Nie uważam też, że produkt jest odpowiedni dla wrażliwej skóry, mnie lekko szczypie w oczy. U mnie kiepsko również z wydajnością. Wszystko przez to, iż do porządnego zmycia makijażu muszę zużyć niezliczoną ilość wacików.

Na plus - wygodne opakowanie i przystępna cena.

Może jako tonik do odświeżenia skóry produkt kogoś zadowoli. Jeśli ktoś z Was liczy na głębokie oczyszczenie skóry - zawiedzie się. 

Czego Wy używacie do zmywania makijażu?